środa, 1 marca 2017

Blondynka w podróży #3, O latających kapeluszach i gatunku rycerzy na wymarciu

Witajcie,

Dzisiaj co nieco od blondynki w podróży. Co prawda nie była to ekspedycja daleka. Bardziej coś, jak przemieszczanie się z punktu A do punktu B. No ale to nadal podróż, nie? ;) Z moją ostatnią przeprawą wiąże się pewna anegdota o fruwających kapeluszach, Starszych Szanownych w potrzebie oraz Starszych Szanownych wybawców. Pojawiają się też czarne charaktery. Ciekawi? No, to zapraszam do lektury!


Myśl globalnie, działaj lokalnie


Ile razy przechodząc się polskimi ulicami czytałeś ten napis? Przyznaj, że na bank widziałeś go w którejś z lokalnych darmowych gazetek. Ba, kto choć raz nie widział takiego hasła na facebooku - niechaj pierwszy rzuci kamieniem. Tylko, że co z tego? Jako społeczeństwo jesteśmy zimni, obojętni na los świata i pozostałych jego mieszkańców...


Wiosna wiosną, ale przyznajcie, że początek zmian klimatu nie jest zbyt zachęcającym - no cóż, jak to mówią- piździ jak w kieleckim. Wracałam kilka dni temu z pracy. Jako, że poszczęściło mi się i tego dnia pracowałam na poranną zmianę, to miałam czas, żeby załatwić sprawunki na mieście. Obładowana torbami z pewnego kropkowanego dyskontu, podejmowałam podróż powrotną do domu, próbując uniknąć rychłego pożegnania z moim nowym kapelusikiem (Śledźcie sekcję Streetwear, bo z kapeluszem się nie pożegnałam, a on niebawem chciałby przywitać się z Wami). Ci co mnie znają, wiedzą, a nawet Ci, którzy nie znają, ale obserwują moje poczynania, mogli zauważyć, że moja osoba żyje w dość ciepłych stosunkach z nakryciami głowy. No nie będę ukrywać- bez czapki, kapelusza, czy chustki na głowie, czuję się niekompletna. Okazało się, że nie byłam tego dnia jedyną osobą, której przyszło się zmierzyć z niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi. Kątem oka dostrzegłam pewne zdarzenie (kątem, bo jak się ma rozwianą, nachodzącą na oczy, grzywkę, a do tego stara się przytrzymać kapelusz ręką pełną zakupów wszelakich, to niewiele poza tym małym kątem nam pozostaje. O ironio - po raz kolejny utwierdziłam się w jednym: zakupy czasem przysłaniają mi cały świat... :D) . No, to kątem oka, po drugiej stronie ulicy, zauważyłam pewną Panią. Dajmy jej przydomek Starszej Szanownej. Otóż Starsza Szanowna, totalna elegantka, nie miała w sobie tyle zręczności co ja, przez co jej piękny brunatny kapelusz został porwany przez zimny, bezwzględny wiatr. Widząc to, ucieszyłam się, bo na obszar trajektorii lotu kapelusza Starszej Szanownej, wkraczał dość żwawym krokiem młody mężczyzna. Rozmawiał przez telefon, ale mimo to byłam święcie przekonana, że ów kapelusz i owa Starsza Szanowna goniąca za nim, wywołają u niego te same emocje i skłonią do tych samych czynów, do jakich ta cała widokówka, nakłoniłaby mnie. 

W tym zimnym świecie nic mnie już nie zdziwi,


gdyż ku mojemu zdziwieniu ten chłopak, dajmy mu na potrzeby historii przydomek: Obojętny Kretyn, owszem, dostrzegł lot kapelusza nad własnym kruczoczarnym gniazdem włosów, lecz niezbyt się nim przejął. Niewzruszony nie przerwał rozmowy. NIE PRZERWAŁ, rozumiecie to? Szedł dalej. Widział Starszą Szanowną w pogoni za tym lotem i jej nie pomógł. NIE POMÓGŁ, rozumiecie to? Nie zrobił absolutnie nic, co mogłoby uchronić Szanowną od rozłąki z jej własnością.

Kiedy kapelusz, (wraz z moją wiarą w drugiego człowieka), zwiał na tyle daleko, że zarówno Starsza Szanowna, jak i ja- cicha obserwatorka całego zajścia, poddałyśmy się, zza rogu niczym rycerz z głową przeciwnika w dłoni, niczym jaskiniowiec niosący upolowaną zwierzynę na plecach, wyłonił się On. Dumny, poczciwy Starszy Szanowny dzierżąc kapelusz w dłoni, krocząc ku wybawieniu Starszej Szanownej. Wręczył jej zgubę, kłaniając się nisko i posyłając nieśmiały uśmiech. Starsza Szanowna, co prawda cała oblała się pąsem, ale widziałam, jaką ulgę przyniosło jej odzyskanie ukochanego nakrycia głowy.

Uradowana z tego całego widoku, kontynuując dość ciężką (bo po cholerę mi był ten 5 litrowy płyn do płukania?) przeprawę do domu, zaczęłam rozmyślać.

Czy chęć pomocy drugiemu człowiekowi to cecha nabyta? 

Czy człowieczeństwo nabywamy z wiekiem?

Czy kultura osobista umiera wraz z powstawaniem nowych pokoleń?

Czy dżentelmeni już się nie rodzą?

Czy gatunek mężczyzny-wybawcy odchodzi powoli do lamusa, lub domu starości? 

Czy rycerzy na białym koniu, bez konia i zbroi, już nie ma na tym świecie?



Oby nie. Chcę dalej żyć i wierzyć, że dając od siebie to co ludzkie, nie możemy się spodziewać niczego innego od drugiej strony, jak tego samego. Chcę dalej trwać w przekonaniu, że jesteśmy wszyscy jak odbicia lustrzane- że uśmiechem, wywołamy uśmiech. A dobrym przykładem - tylko i wyłącznie dobre czyny.

Myśl globalnie, działaj lokalnie.


Sprzątanie kontynentu, rozpocznij od ogarnięcia własnego podwórka. A dobroć i bezinteresowność krzew u najbliższych, zanim powołasz armię zbawców świata.

Podnoszę tę rękawicę, którą rzucił mi na rogu wojska polskiego i bohaterów getta warszawskiego Starszy Szanowny i podejmuję wyzwanie.

Przekazuję tę rękawicę Wam. Jesteście w grze?

6 komentarzy:

  1. No cóż. Taki jest świat. Chyba można tylko z uśmiechem do niego podejść. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można, tylko trzeba! Tylko uśmiech nas może uratować! Nawet jakiś czas temu już o tym pisałam: http://www.zamaszysta.pl/2016/03/ile-kosztuje-usmiech.html.
      Dzięki za komentarz! :)

      Usuń
  2. Kiedyś kolega mi powiedział: "Tak walczyłyście o to równouprawnienie, to teraz same otwierajcie sobie drzwi i noście siatki z zakupami." To jest przykre, a jego skreśla jako faceta. Masz rację, mało dziś tych rycerzy, ale na szczęście nadal są! Mam szczęście mieć jednego przy sobie, od 12 lat :) Bardzo fajny tekst!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co cały czas muszę "księżniczkować", w poszukiwaniu takiego rycerza! Dzięki za komentarz :).

      Usuń
  3. Ciekawy styl pisania, dobrze się Ciebie czyta :) A co do kapeluszy, też uwielbiam :) Rycerze są, tylko strasznie się pochowali po kątach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dzięki za komentarz! Jak Ci się podoba mój styl pisania, to zachęcam Cie do sprawdzenia innych wpisów! Ogólnie staram się by moje pióro było "fit" :). Dobrze, że jeszcze tyle życia przede mną - mam czas na sprawdzenie wszystkich kątów i zakamarków! Miłego wieczoru :).

      Usuń

Copyright © 2016 Zamaszyście Podpisana , Blogger