niedziela, 8 stycznia 2017

Noworoczna bucket list blondynki, czyli uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego!

"Nowy rok- nowa ja" - komu robi się słabo od słuchania na każdym kroku tego tekstu - palec pod budkę. Zapraszam Was do: Noworocznej bucket list blondynki, czyli uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego!




Ale, ale! Przyznacie, że ta magiczna granica, między 31 grudnia, a 1 stycznia, która absolutnie nie zmienia nic, poza wprowadzaniem nas w totalne zakłopotanie, przy wypisywaniu daty, na wszelkich druczkach w pracy, skłania nas troszkę do refleksji. 


new year's redemption

Mnie się ostatnio zachorowało. Za mną półtoramiesięczna nostalgia, przeplatająca: zapalenie oskrzeli, zachwiane poczucie własnej wartości, grypę, obniżoną motywację i milion zasmarkanych chusteczek. Nie działała ona na mnie budująco w żaden z możliwych sposobów. Dlatego moment zakończenia choroby traktuję jako moje noworoczne odrodzenie. W związku z tym czas zrobić rozrachunek sumienia. 

Nigdy nie rozliczam się z postanowień, bo tak jak dobrze wiecie, ja nie mam marzeń. Mam tylko cele.

do odfajkowania!

Jesteście ciekawi jakie cele niesie nowy rok? 

Tak dużo mamy w życiu powodów do zmartwień. Wiecie z czego się one biorą? Z nadmiaru czasu. Dlatego ja, postanawiam nie mieć w tym roku ani minutki na kwaśne rozkminy. Przede mną liczne podróże, mam jeszcze kawałek świata do zwiedzenia, a zauważyłam, że pokochaliście Blondynkę w podróży. Czego się nie robi dla czytelników, co? :) Mam dla Was dobre wieści - uwielbiacie mnie, w sytuacjach kryzysowych, pełnych nieporozumień. Planuję tworzyć ich jeszcze więcej, bo- jak tylko mi się uda - powstanie nowy dział - Blondynka za kółkiem. Oj, będzie grubo. Będę się jeszcze więcej stroić, blogereczka zasrana. Będę jeszcze częściej celebrować życie z moimi przyjaciółmi. Chcę jeszcze więcej ruchu i wysiłku fizycznego. A jak przy tym wszystkim, jako efekt uboczny, uda mi się jeszcze do tego wszystkiego schudnąć.

I po cholerę ja się tak rozpisałam? Wystarczyłoby napisać, że jedyne co planuję, to:

celebrować życie.

Mamy je tylko jedno. Lat jeszcze przed nami wiele, ba, postanowień noworocznych jeszcze więcej, ale podchodźmy poważnie do naszych marzeń. To od nas zależy, czy będziemy szczęśliwi. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia, dlatego jak tylko, któreś z naszych marzeń- celów, pojawi się na horyzoncie, nie zawahajmy się wstać, by po nie chwycić.

szczęśliwego nowego roku!

Powalczmy, by ten rok faktycznie był szczęśliwy. Do dzieła!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Zamaszyście Podpisana , Blogger