środa, 20 lipca 2016

Co zapakować do torby treningowej, czyli: 8 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WZIĄĆNA SIŁOWNIĘ


Od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie nie pójść choć  4 razy w tygodniu na siłownię. W związku z tym, że posiadam taką pracę jaką posiadam, często na tę siłownię idę przed pracą, więc moja wielka torba  musi być porządnie spakowana, do tego stopnia, żeby niczego mi nie zabrakło aż do końca dnia. Niestety, ogrom motywacji, dobrego humoru i ogólnie rzecz biorąc milion myśli na minutę, zaprzątają moją głowę do tego stopnia, że przyznam się Wam bez bicia – jestem roztrzepana jak cholera! Co z tego? Zapytacie. A z tego to, że postanowiłam spisać listę obowiązkowych rzeczy, które zdarzało mi się zapominać, a których posiadanie, to totalny MUST HAVE w torbie na siłownię! 

Oczywiście pomijam oczywiste rzeczy takie jak strój sportowy, kosmetyki do mycia, kosmetyki do makijażu, szczotka do włosów. Jest to sprawa logiczna, choć może i nie dla każdego… Zdarzało mi się wyjść z domu bez stanika na zmianę, czy butów treningowych – no ale cóż! Kto nie ma w głowie, ten musi mieć w … No cóż- ten musi zaplanować w ten dzień podwójny leg day! ;) Myślę, że ta lista jest doskonała również dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z trenowaniem. Często ten pierwszy raz na siłowni owiany jest tajemniczą aurą niepewności i lęku. Może moja lista pomoże Wam nieco oswoić się z nowym gruntem. No to do rzeczy, przed państwem:

Co zapakować do torby treningowej, czyli: 8 rzeczy bez których nie ruszam się na siłkę!


1. Dobre słuchawki

Ogólnie bas musi łamać żebra. Przynajmniej dla mnie. Nic i nikt nie zmotywował mnie bardziej, niż muzyka, której w danym momencie mam ochotę posłuchać. Oczywiście muzyka, którą nas będzie motywować nie może być harczana nam do uszu, niczym wyznania Dartha Vadera. Nie wiem czy wiecie, ale prędkość i głośność muzyki wpływa na nasze tętno i pracę serca. Po co się truć wspomagaczami treningu, skoro podobny efekt jesteś w stanie osiągnąć odpowiednią playlistą?!

2.  Porządne buty

.
Jestem zwolenniczką dobrego wyglądu za normalną cenę. Uważam, że tak jak na spodenkach, koszulce, czy staniku, możemy spokojnie zaoszczędzić, kupując ładne, praktyczne ale tanie, tak jeśli chodzi o buty, to nie powinno się żałować kasy. Owszem, często zdarzają się oferty w popularnych dyskontach pół-spożywczych, w których mamy okazję trafić całkiem fajne cichobiegi w fajnej cenie, jednak ja jestem zwolenniczką markowego buta na siłownię. Zwłaszcza, że sprzedawcy w markowych sklepach są specjalnie szkoleni w kwestii tego jaki model jest polecany do jakich sportów – tym samym po usłyszeniu naszego krótkiego rysopisu – jak, kiedy, ile, i na czym ćwiczymy – będą w stanie wyznaczyć nam but idealny. Mówię zdecydowane ‘nie’ butom, w których stopa tylko wygląda, ale nie oddycha. Pamiętajcie, jeśli na treningu jest Wam wygodnie, nie szukacie wymówek do słabszego natężenia ćwiczeń, tylko ciśniecie na pełnej. Wybierajcie takie buty, które nie będą tworzyły efektu kuli u nogi, a będą Was niosły, niczym na skrzydłach po zwycięstwo!

3. Ręcznik, a nawet dwa


Wiem, wydaje się to oczywistą sprawą, przynajmniej ten jeden. Jednak wierzcie mi- znam takich, co zapominali o jakichkolwiek. Tak, przyznaję się bez bicia, to o mnie mowa. Fajnie, jak oprócz ręcznika, którym możecie się wytrzeć po prysznicu, weźmiecie ze sobą mały ręczniczek, którym będziecie mogli otrzeć swoje strudzone potem ciało.

4. Bidon

Nie wiem jak wcześniej bez niego żyłam. ‘Po cholerę mi bidon, skoro mogę pić z butelki?!’ – zapytacie. A powiem Wam tak – bidon kupujesz raz i nie niszczysz środowiska. Ok, słaby argument. No ale dalej – możesz kupić idealną wielkość bidonu kompatybilną z Twoim zapotrzebowaniem na wodę. Ja na przykład, na swoje pierwsze treningi łaziłam z butelką 1,5 litrową. Nie wypijałam jej nigdy całej, nie mieściła mi się do torby, denerwowało mnie noszenie jej w ręku. Kupiłam bidon o pojemności 0,75 litra, czyli sporo mniej jak duża butelka, jednak więcej niż mała. Spokojnie mieści mi się do torby, a ilość wody starcza na cały trening. Mało tego, większość maszyn na siłowniach ma odpowiednie wypustki, dostosowane idealnie szerokością do bidonu. POLECAM! Zamaszyście Podpisana.

5. Reklamówka

Poproszę o fanfary, wyrazy zachwytu i oklaski. Przed nami ona, wdzięczna w całej swojej okazałości. RE-kla-mówka! Rzecz o której zapomnieć jest wręcz normalnością. Rzecz, którą choć raz użyjemy i nie będziemy się mogli rozstać. Jak już wspominałam, moja torba stanowi totalny wszystkownik, więc dopakowanie do niej spoconych potreningowych łachów będzie wiązało się z zachwianą termowentylacją zapachową w torbie. Dbajcie o otaczających Was ludzi podczas otwierania toreb. Noście reklamówki albowiem nosy przyjaciół Waszych będą na wieki ocalone.

6. Krem nawilżający do twarzy

To zdecydowany nieodzownik potreningowego namaszczenia. Po treningu, oprócz totalnego splendoru, chwały i samozachwytu, warto również sięgnąć po krem nawilżający. Ciężkie ćwiczenia produkują pot, pot mimo tego iż wytarty ręcznikiem, a później zmyty prysznicem, niestety wysusza buzię. Krem jest doskonałym rozwiązaniem na ten problem. Mało tego, jego chłodna temperatura przyniesie nam ulgę i odrobinę relaksu po ostrej rzeźni.

7. Dezodorant

Błagam, nie zapominajcie o nim. Wszyscy. Niech Wasza ciocia też nie zapomina. I wujek. I kumpel i kumpela. Zwłaszcza po treningu. Zwłaszcza w lato. Zwłaszcza przed zaaplikowaniem się do jakiegokolwiek środka komunikacji miejskiej. RILI.

8. Szybka-szamka

Banan, serek wiejski, jabłko, garść orzechów. Albo odżywka białkowa. Wszystko zależy od Waszej inwencji twórczej i zapotrzebowania, no i co najważniejsze – ochoty. Podstawowym i niezaprzeczalnym jest fakt, że po treningu zjeść coś musicie, do 45 minut po zakończeniu ćwiczeń. Najlepiej, jeśli jest to posiłek złożony z białka i węglowodanów. Wpływa to na odbudowę naszego glikogenu, a co za tym idzie, za lepszą i szybszą regenerację mięśni.

To by było na tyle. Zaznaczam oczywiście, że powyższy spis jest to tylko i wyłącznie moja subiektywna lista, bez której ja nie mogę się obyć. Może wy będziecie potrafili, albo może jesteście w stanie mnie czymś zaskoczyć? Czy warto pamiętać o czymś jeszcze?



2 komentarze:

Copyright © 2016 Zamaszyście Podpisana , Blogger