wtorek, 9 czerwca 2015

Zainwestuj w siebie - część druga - czyli walka z własnym charakterem

Po tym jak rozlokowaliśmy swoje wszelkie życiowe pokłady energii i zaangażowania w swoją fizyczność, na myśl nasuwa się jedno pytanie.

No ale po co komuś piękne fancy opakowanie, skoro jego zawartość nie jest czymś fajnym do prezentowania?

Otóż, to nie tak, że jak jesteś piękny, wysportowany, fit i w ogóle, to już jesteś Panem świata. W żadnym wypadku! A myślenie w ten sposób czyni z Ciebie amebę, nie człowieka myślącego. 


Poznaliście ostatnio Moją Prywatną Marylin. Jako wnikliwi badacze mojego bloga, pamiętacie, że nie raz wspominałam, iż jest ona nie tylko Moją Prywatną Gwiazdą Polishwoodu, ale i niesamowitą skarbnicą mądrości życiowych i porzekadeł. Marylin zawsze powtarza mi, że w relacjach międzyludzkich jest tak, że drugą osobę trzeba przyciągnąć wyglądem, ale, co najważniejsze - pozostawić charakterem. Jest w tym wiele racji. W związku z tym już od najmłodszego byłam szkolona na osobę samodzielnie myślącą, mającą własne zdanie i potrafiącą wysłowić się w sposób grzeczny i kulturalny, a zarazem "nieubogi". Tata powtarzał mi, że nikt mi nie odbierze w życiu tego, co przeczytam, a mama wtórowała, przypominając, że to co usłyszę, nigdy nie wypadnie mi z ucha. 




Wiem, pitu-pitu, Zamaszysta Blondyno, no ale po co mi ta wiedza?



Otóż, w moim mniemaniu, kolejnym krokiem do prawidłowej inwestycji w siebie jest pasja. Taka prawdziwa, nieprzymuszona, sprawiająca nam radość i wprowadzająca nas w stan całkowitego relaksu. Pasja, to taka konewka. Konewka, którą podlewamy wszelkie rozognione w nas złości, lęki i obawy. 



Czy zbierasz znaczki, czy robisz na drutach - nieważne co Cie fascynuje. Ważne, że czyni to Ciebie KIMŚ. Kimś, kto ma ambicje, marzenia i cele.

Najgorszą możliwą opcją w Twoim życiu jest stanie się Społeczniakiem. Społeczniak, to taka istota, która wstaje, je, sra i idzie spać. Kropka. Gasną światła. Opada kurtyna Twojego życia, a jedyne co pozostawiłeś po sobie na świecie, to rutynę.




Odkryj co lubisz robić i rób to. Niech to będzie milion zajawek. Nowa pasja co tydzień. Cokolwiek.  Niech sprawia Ci to radość. Niech zazdroszczą Ci inni. Albo nie, lepiej! Niech się dziwią, że można na coś takiego tracić czas. Niech właśnie oni tracą czas, na zastanawianie się dlaczego to robisz. A ty bądź szczęśliwy i idź z podniesioną głową przez życie.











Wiem, ciężko ją będzie podnieść w momencie, kiedy będzie pełna zajawek, inspiracji i wewnętrznej muzyki. Ale co z tego, Społeczniak podnosi tę głowę z łóżka conajmniej raz dziennie. Skoro nim nie jesteś, to chyba dasz radę zrobić to więcej niż raz na 24 godziny, co?


Idąc w myśl z Laską z ekipy niepłaczących chłopaków:


"W ogóle bracie, jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi, ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić."

Pozdrawiam serdecznie,
Zamaszyście Podpisana,
Ja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Zamaszyście Podpisana , Blogger